B&J to nie anonimowa infolinia. To Przemysław Biczyński i Damian Jeżyk — dwie osoby, z którymi faktycznie porozmawiasz.

Lata pracy w branży nauczyły go jednego — dobre ubezpieczenie to takie, o którym klient zapomina, dopóki naprawdę go nie potrzebuje.

Odpowiada za to, żeby każda polisa była dopasowana, a nie po prostu sprzedana. Zero nachalności, dużo pytań o realną sytuację.
B&J powstało z prostego przekonania: klient nie powinien czuć się jak numer w systemie. Przemek i Damian od lat pracują w branży ubezpieczeniowej — i od lat słyszeli tę samą historię: „Miałem polisę, ale nie wiedziałem, co właściwie obejmuje, dopóki nie było już za późno."
Dlatego zamiast sprzedawać gotowe pakiety, zaczęli od rozmowy. Pytają o sytuację, tłumaczą warunki normalnym językiem i dopiero wtedy proponują konkretne rozwiązanie.
Rozmawiamy — Najpierw poznajemy Twoją sytuację — bez tego żadne porównanie nie ma sensu.
Porównujemy — Sprawdzamy dostępne możliwości u ponad 40 towarzystw i realny zakres ochrony.
Tłumaczymy — Pokazujemy różnice między wariantami bez ubezpieczeniowego żargonu.
Wybierasz — Decyzja należy do Ciebie — przedstawiamy opcje, nie naciskamy.
Zostajemy — Po podpisaniu polisy nadal możesz do nas zadzwonić — także przy szkodzie.
Mówimy wprost, co jest dobre, a co nie. Jeśli jakaś polisa nie ma sensu przy Twojej sytuacji, po prostu Ci to powiemy.
Odbieramy telefon. Odpisujemy na wiadomości. Bez infolinii, bez czekania w kolejce do konsultanta.
Znamy Twoją sytuację i pamiętamy o niej rok później — nie tylko w dniu wznowienia polisy.